sobota, 13 września 2014

Recenzja podkładu Bourjois healthy mix

Witajcie! Znów nie było mnie dwa tygodnie, a to wszystko przez brak czasu. Rano wstaje ok. 10, wychodzę o 12, więc nie ma szans na napisanie posta. Wieczorem 21 jestem w domu i ledwo żyję. Dziś przygotuję 2 posty (ten i kolejny, który opublikuję w połowie tygodnia). Dziś recenzja podkładu Bourjois healthy mix, który na pewno bardzo dobrze kojarzycie. Dlaczego wzięło mnie akurat na ten podkład? Czy jest warty polecenia? O wszystkim przeczytacie poniżej. :)

Nigdy nie miałam do czynienia z kosmetykami z Bourjois. Dlaczego? To proste! Pieniądze nie lecą mi z nieba i szkoda byłoby mi wydać te 60zł za podkład. No ale tak to jest jak się jedzie na zakupy, wpada do Douglasa i dowiaduje, że przecież Bourjois i Loreal są -50% tańsze. Pomyślałam.. 30 zł za healthy mix to dobra cena! Nawet na wszystkich ezebrach, kosmetykach z Ameryki itd. ten podkład wyszedłby mnie drożej. Jak już zabrałam się za swatchowanie i zobaczyłam  jego konsystencję, nie zawahałam się ani chwili i powiedziałam sobie: taka okazja szybko się nie trafi!


Producent pisze: ,,Podkład Healthy Mix idzie jeszcze dalej : rozświetlona i ujednolicona cera do 16 godzin, dzięki formule wzbogaconej w ekstraktu z owoców. Wzbogacony w krystaliczne pigmenty, ujednolica cerę, rozświetlając ją od wewnątrz. Cera jest pięknie rozświetlona i nawilżona przez 8 godzin. Delikatna i świeża tekstura niesłychanie łatwo wtapia się w skórę, nie pozostawia śladów na skórze. Efekt zdrowa i naturalnie piękna cera".

Jak ja go odebrałam?  Nigdy jakoś specjalnie nie chciałam tego podkładu. Po pierwsze cena, po drugie bałam się, że będzie za ciężki dla mojej młodej cery. Tak jak wspomniałam wcześniej, przy testowaniu go jeszcze w perfumerii zauważyłam, że nałożony na dłoń jest bardzo delikatny, naturalny i szybko wtapia się w skórę.

Wielkiego wyboru w odcieniach nie było, ponieważ na takiej promocji podkłady poszły jak ciepłe bułeczki. Ja wybrałam kolor #54 Beige, który idealnie pasuje do mojego obecnego koloru skóry. Sam podkład nie ciemnieje na skórze, nie oksyduje i pięknie wtapia się w naszą cerę.

Ogromny plus za zapach. W życiu żaden mój podkład nie pachniał owocami. Połączenie moreli, jabłka i melona bardzo przypadło mi do gustu. Dzięki zapachowi ten podkład nakłada się jeszcze przyjemniej.


Ogólne fizyczne walory przedstawione, teraz czas na ocenienie samej aplikacji.
Zacznę od tego, że aplikację ułatwia nam pompka, która według mnie nakłada za jednym razem idealną ilość podkładu (widoczne na zdjęciu). Ja nakładam go pędzlem Real Techniques Stippling Brush, a pod sam podkład stosuję bazę Clinique. Aplikacja należy do tych przyjemnych. Na początku miałam wrażenie, że nakładam maseczkę, ponieważ podkład jest bardzo gęsty. Produkt bardzo szybko się aplikuje, ponieważ od razu idealnie wtapia się w skórę, nie zostawia smug, nie zatyka porów i w dodatku całkiem dobrze kryje. Myślę, że produkt będzie wydajny i te 30ml starczy na długo.

Twarz po nałożeniu produktu jest rozświetlona (efekt jest bardziej naturalny niż po Wake me up). Podkład nie tworzy tzw. 'maski'. Wygląda bardzo naturalnie i świeżo. Efekt całego boom utrzymuje się cały dzień. Kiedy wracam do domu wieczorem twarz wygląda niemal identycznie jak rano. Moja skóra ma tendencję to świecenia, dlatego zawsze muszę przypudrować 2 razy dziennie nosek, za to korektor poszedł w odstawkę.


Jak widać chyba na zdjęciu, twarz wygląda zdrowo, promiennie, jest ładnie rozświetlona, a wszystkie niedoskonałości niewidoczne.

To tyle na dziś! W kolejnym poście również znajdzie się recenzja, ale już troszkę w innym charakterze, ponieważ zrobimy pojedynek dwóch produktów :) Myślę, że nie zanudziłam Was i recenzja pomogła Wam znaleźć odpowiedź na kilka pytań dotyczących tego podkładu. Do kolejnego wpisu! ♥





poniedziałek, 1 września 2014

Jak lepiej zacząć szkołę?

Witajcie! Niestety, dla nas uczniów nadszedł ten najgorszy dzień w całym roku, czyli oczywiście 1 września. U mnie ten dzień zawsze wywoływał i nadal będzie wywoływać smutek, a wręcz rozpacz. W tym roku mój plan lekcji spędził mi sen z powiek (nie wyobrażam sobie codziennego powrotu ze szkoły do domu po godzinie 20). No ale cóż takie życie.. czasami trzeba się podporządkować, zatem dziś pokażę Wam jak ja zaplanowałam sobie kilka spraw, aby choć troszeczkę zachciało mi się pouczyć i iść na lekcje. Jesteście ciekawe? Czytajcie dalej! ♥


W tym roku postanowiłam zaopatrzyć się w zeszyty, które naprawdę będą mnie zachęcać do notowania i uczenia się. Rok temu 'szkolne zakupy' zrobiłam dzień przed pójściem do szkoły, wybór był bardzo mały, zatem w tym roku postanowiłam to zrobić tydzień wcześniej. Większość zeszytów kupiłam w Biedronce, Euro i Sinsay są one tam najtańsze i są świetnej jakości! Okładki niczym obrazki z tumbler'a na pewno będą zachęcać do nauki :)


W poprzednim tygodniu zabrałam się również do zorganizowania biurka, na które szczerze.. nie mogłam patrzeć. Jak w całym pokoju umieściłam na nim białe dekoracje przy czym pomyślałam także o praktycznej organizacji. Całość mam nadzieję prezentuje się całkiem, całkiem.


Na pierwszy tydzień w szkole wymyśliłam kilka outfitów. Zawsze lepiej się wcześniej zorganizować z garderobą niż później biegać rano po pokoju szukając ubrań i zestawiać je w całość. Dlatego zawsze wieczorem chcę mieć na wieszaku gotowy outfit na kolejny dzień.


W 2 klasie technikum będę stosować tę samą metodę nauki co w młodszych klasach. Po prostu.. Kartkówka? Biorę kartkę ładnie i starannie wypisuję wszystkie potrzebne wiadomości, uczę się, umieszczam w segregatorze i jest jak znalazł na powtórkę przed sprawdzianem :) Dobra i sprawdzona metoda! Osobiście nie potrafię uczyć się z zeszytu czy podręcznika. Samo pisanie tego wszystkiego uczy :)


Te wakacje nie zachwyciły pogodą, zatem mój portfel nie ucierpiał, bo nosiłam wiosenne ubrania. Kasa została, zatem dlaczego nie kupić czegoś na dobry początek szkoły? Nie wiem jak Wam, ale mi zakupy bardzo poprawiają humor, dlatego aż będzie mi się chciało wyjść na zewnątrz w czymś nowym ;) 


Ten rok jak dla mnie będzie ciężki. Przede mną dwa egzaminy: pierwsza kwalifikacja zawodowa i egzamin na prawo jazdy. Nie wiem jak podołam temu wszystkiemu, ale staram się motywować do pracy. Pójdzie mi w tym roku dobrze to wakacje będą jeszcze bardziej zasłużone. Wierzę w siebie i mam nadzieję, że mi się uda. Nie wie jak będzie z blogiem. W weekendy na pewno będę dodawać posty, nie wiem czy znajdę czas od poniedziałku do piątku. Może być ciężko, ale będę się starać nie zaniedbywać Was. No to co? Życzę Wam duużo zapału i motywacji do nauki. Do kolejnego wpisu!


piątek, 22 sierpnia 2014

Ulubieńcy lata + mały haul

Hej skarby ! Bardzo, bardzo dawno mnie tutaj nie było. Planowałam i obiecałam tyle postów, ale kilka dni przed wyjazdem 'poszedł' mi zasilacz w komputerze, a w dzień wyjazdu utraciłam internet i dopiero wczoraj cała ekipa wszystko zainstalowała i uczyniła mnie mega szczęśliwą, bo wreszcie mam kontakt ze światem! Miesiąc bez internetu to nie lada wyzwanie, ale dałam radę! Teraz spokojnie mogę powiedzieć, że wytrzymałabym miesiąc na bezludnej wyspie :D Szybko i ogółem: te wakacje nie zaczęły się dobrze, ale były najlepsze na świecie! W życiu tak dobrze się nie bawiłam jak przez tydzień w Szwajcarii do tego zawsze dochodziły jakieś wyjazdy i imprezy, udało się zarobić trochę kasy na własne przyjemności no jak dla mnie bomba!  Dziś przychodzę już z takim bardziej 'powakacyjnym' postem a mianowicie przedstawię Wam 10 rzeczy, które absolutnie pokochałam. Jeśli jesteście ciekawe co umieściłam na mojej liście czytajcie dalej ! :)

Suchy szampon Batiste 


Ten szampon używam już od kilku miesięcy. Aktualnie jestem w trakcie używania drugiego opakowania. Jak dla mnie w roku szkolnym nie jest on aż tak przydatny jak w wakacje. Zwykle myję włosy co 2 dni, aby zawsze były świeże w naturalny sposób. Dlaczego polecam go na wakacje? To proste! Wyobraźcie sobie pół dnia na plaży, zwykle wracamy udajemy się na jakiś posiłek czy to na mieście czy w hotelu. Wiemy jaka jest woda a przede wszystkim morska. Chcemy szybko dobrze wyglądać? Wystarczy użyć suchego szamponu i nasze włosy już wyglądają lepiej. Sama sprawdziłam i zdał egzamin nie tylko popołudniu, ale również wieczorem na imprezie :) 

Zimne kawy Starbucks


Na te kawy zawsze miałam smaczek. Już rok temu widziałam je na wakacjach, ale jakoś nie zwróciłam na nie szczególnej uwagi. Po oglądaniu ich przez cały rok na weheartit postanowiłam kupić je w Szwajcarii. Ich smak to po prostu to samo co pijemy w Starbucks'ie :) Dziś pokazałam Wam mojego ulubione smaki czyli waniliowe frappuccino i karmelowe macchiato. Najlepszy napój na upały. Szkoda tylko, że niedostępny w Polsce :( Butelka: 2.95 Fr kubeczek: 1.95 Fr.  Mniam!

Lakier do paznokci Rimmel by Rita Ora


Ten lakier kupiłam dzień przed zakończeniem szkoły, zatem służył mi całe wakacje. Używałam go głównie do sztucznych migdałków, ale tydzień temu pomalowałam nim paznokcie u stóp i efekt jest świetny! Nie wiem dlaczego, ale lakier bardzo estetycznie wygląda na paznokciach (sztuczne i prawdziwe). Kolor jest absolutnie letni #853 Pillow Talk. Powiedziałabym, że to bardziej baby blue, ale może być poduszka :D Lakier utrzymuje się długo na paznokciach i szybko zasycha.

Tealighty Yankee Candle


Te tealighty również kupiłam na wakacjach w sklepie typu wszystko po 2.99. Mają cudowny, letni zapach o nazwie ocean water, który dobrze się utrzymuje, a sam tealight pali się bardzo długo. W jednym pudełeczku znajdziemy 12 małych świeczuszek. Cena w Polsce to chyba ok. 40 PLN ja kupiłam je tylko za 1.95 Fr. Żałuję, że nie było więcej zapachów :(

Real Techniques Stippling Brush 
 

O tym pędzlu miała być osobna recenzja. Niestety nie udało mi się zrobić osobnego wpisu na ten temat, zatem recenzję napiszę tutaj. Tak jak myślałam od samego początku ten pędzel jest fenomenalny! Jest to pędzel typu flat top, czyli taki typowy skunks, który możemy używać do nakładania płynnego podkładu. Podobno może służyć do aplikacji różu, czego ja osobiście nie robiłam, bo kupiłam go z myślą o nakładaniu fluidu. Może zacznę od budowy i walorów estetycznych. Pędzel jest bardzo solidnie wykonany. Jego włosie jest bardzo gęste i mega mięciutkie. Trzonek troszeczkę inny niż w pędzlach np. Hakuro czy Maestro. Jest chyba bardziej masywny i można go postawić. Pędzelek przyjemnie się pierze, włosie po umyciu jest bialutkie i nie wypada. Sama aplikacja jest bardzo przyjemna (najpierw stempluję, a później rozcieram), a co jest najlepsze efekt po nałożeniu podkładu jest nieziemski! Podkład jest rozprowadzony równomiernie i gładko. Ja używam drogeryjnych podkładów, a po aplikacji tym pędzlem korektor nie jest już potrzebny, a podkład utrzymuje się cały dzień. Jak dla mnie same plusy! 

Vans Slim Classics


Vansy też kupiłam na wyjeździe (musiałam mieć sporą walizkę). Bardzo spodobał mi się model ze względu na to, że buty wydają się wizualnie na zgrabne i małe. Kupiłam je w klasycznym granatowym kolorze, który pasuje absolutnie do wszystkiego. Buty są bardzo wygodne i jak na Vansy całkiem lekkie ;) W planach miałam kupić klasyczne białe Conversy ale stwierdziłam, że zrobię to już w Polsce, a takiej okazji nie mogłam przegapić, bo 40 Fr za ładne Vansy to jest coś!

Mascara Chanel Sublime

Próbkę tej mascary zamówiłam z czystej ciekawości na stronie kosmetykizameryki.pl. Bardzo mnie ciekawiło czy rzeczywiście drogie mascary są warte swojej ceny. Nie przeliczyłam się, bo ta mascara jest fenomenalna! Silikonowa szczoteczka idealnie podkręca i rozczesuje nawet tak trudne w utrzymaniu rzęsy jak moje. Jak dla mnie produkt warty polecenia. Czekam tylko na święta, aż będę mogła delikatnie powiedzieć najbliższym, że to właśnie tę mascarę chcę dostać ♥

Szczotka Tangle Teezer

O tej szczotce pewnie słyszałyście już mnóstwo, zatem ja powiem bardzo krótko. Rzeczywiście jest fenomenem. Włosy łatwo się rozczesują, nie plączą, są gładkie i nie elektryzują się, a samo rozczesywanie jest wreszcie przyjemne, rozczesywanie inną szczotką jest teraz dla mnie katorgą. Jak dla mnie warta swojej ceny.

Pomadka by H&M

Tę pomadkę mam od kilku dni i już ją kocham. Kolor- to co lubię na lato, mocny róż #Pink Fool, który zawsze podkreśla opaleniznę, przypomina mi troszeczkę Candy Yum Yum z Maca oczywiście jeśli chodzi o kolor, bo przecież żadne pomadki nie dorównają tym z Maca. Szminka posiada lekkie drobinki, które nadają cały efekt. Utrzymuje się tak sobie ale duży plus za kolor i cenę! 5 PLN na przecenie.

Tally Weijl shorts and Bershka crop top 
 

Obie rzeczy znalazły się na mojej liście must have tego lata i mam! Chodzi o skóropodobne, eleganckie, lekko luźne szorty i biały, opadający, lekki crop top. Jest to mój ulubiony zestaw tych wakacji. Nadaje się na imprezę, spacer, grilla czy zakupy. Obie rzeczy kupiłam na wyprzedażach w bardzo okazyjnych cenach: szorty: 10 Fr crop top: 15 PLN :) 


To tyle z moich ulubieńców. Dziś naprawdę sporo się napisałam, zatem jest co czytać :) Na koniec jeszcze mały haul z Ikea. Chcę wprowadzić jeszcze więcej bieli w moim pokoju, zatem postanowiłam zainwestować w tekstylia na łóżko i inne białe ozdoby. Już za tydzień u mnie na blogu znajdzie się małe diy i mam nadzieję, że pokażę Wam zmiany w pokoju. Szykuje się również post o tematyce back to school, zatem bądźcie cierpliwe. Buziaki i do kolejnego wpisu! 




piątek, 11 lipca 2014

OPENBOX Kosmetyki z Ameryki

Witajcie kochane ! Wreszcie dotarła moja paczka ze strony kosmetykizameryki.pl. Chyba nigdy aż tak nie mogłam się doczekać przesyłki. Tak jak obiecałam dziś openbox/haul z tym co zakupiłam na tej stronie. Osobiście jestem zachwycona, bo nie dość, że kosmetyki są cudowne to jeszcze kupione tak tanio ! Jeszcze nie zrobiłam testów tych produktów, bo mam je kilka godzin ale zrobiłam swatche cieni i kredek, sprawdziłam czy pędzelek jest rzeczywiście mięciutki, a szczotka nie ciągnie włosów. Przy każdym produkcie napiszę Wam cenę za jaką kupiłam dany produkt. Więcej dowiecie się czytając dalej :)

Szczotka Tangle Teezer 


Tę szczotkę kupowałam chyba pół roku. W końcu postanowiłam, że muszę ją mieć w posiadaniu. Już zrobiłam pierwszy mały test i rozczesałam moje lekko powikłane po całym dniu włosy. Na wstępie jestem ZACHWYCONA ! Mam nadzieję, że wszystkie pozytywne opinie internautek się sprawdzą, ale fajnie że już na początku jestem zadowolona. Cena na kosmetykizameryki.pl : 29.99 PLN 

Couture Eye Shadow Astor


Od dawna poszukiwałam białego, matowego cienia. Z marką Astor chyba nigdy nie miałam do czynienia. Na stronie bardzo spodobał mi się cień 860 Matte White. Oczywiście nie zastanawiałam się i kupiłam go za cenę 3.99 PLN. Jest cudownie napigmentowany. Już się zakochałam !

realTechniques stippling brush 


Ten pędzelek kupiłam tak naprawdę przypadkowo. Już kończyłam wybieranie kosmetyków i wpadłam na pędzle. Wtedy pomyślałam.. ej fajnie byłoby mieć dobry pędzel do podkładu. Już kiedyś przymierzałam się do kupna całego zestawu Core, ale później o tym zapomniałam i kupiłam coś innego. Ten pędzel już mnie rozkochał. Jest piękny ! Jego ogólny wygląd jest fenomenalny, jest mega miękki, idealnie ścięty i świetnie trzyma się go w dłoni. Zobaczymy jak sprawdzi się przy nakładaniu podkładu. Oby spisał się na medal. Cena: 39.99 PLN

Wodoodporny cień w kredce Astor 


I znów Astor. Tę kredkę kupiłam z czystej ciekawości i niskiej ceny. Zobaczymy jak się spisze podczas upałów (które chyba nigdy nie nadejdą), ponieważ jest wodoodporna. Kolor to 600 Deep Purple. Rzeczywiście jest to ładny fiolet (na zdjęciu niestety wyszedł granatowy ehh. Cena: 3.99 PLN 

Tester mascary Sublime De Chanel



Tę mascarę również kupiłam z ciekawości. A może akurat spodoba mi się i poproszę o nią na jakąś okazję ? Opakowanie jest naprawdę tycie, zatem będę jej używać do dolnych rzęs. Bardzo mi się spodobała silikonowa szczoteczka i głęboka czerń tuszu. Cena: 9.99 PLN

Cień N.Y.C.


Z marką N.Y.C. spotkałam się dawno temu w Irlandii. Jakoś nie zapragnęłam mieć kosmetyków z tej marki bo miałam mega fioła na punkcie Essence. Na kosmetykizameryki.pl kupiłam czarny perłowy cień w kolorze #111, który jest świetnie napigmentowany. Mam nadzieję, że się polubimy. Cena: 2.99 PLN.

Baza pod oczy Smashbox


Tutaj jestem trochę rozczarowana, bo myślałam, że przyjdzie do mnie tester tak jak napisano i będzie choćby w takim opakowaniu jak mascara Chanel, a tutaj przyszła mi zwykła próbka. No nic przeleję całą zawartość saszetki do małego słoiczka na pigment i będę jej używać. Cena: 7.99 PLN

Wodoodporny cień Astor

Znów Astor, znów cień, znów fioletowy i wodoodporny ale w wersji tradycyjnej. Nie wiem czemu postawiłam na fiolety, nie wiem co było przyczyną, ale chyba to że bardzo mi się spodobały. Cień jest baaaardzo dobrze napigmentowany, posiada drobinki i ma bardzo wyraźny kolor 620 Purple Mania. Idealny cień do makijażu wieczorowego ! Cena: 3.99 PLN

Kredka N.Y.C.


Nie wiem po co mi na kredka, ale była tania bo 1.99 PLN a jak to zawsze mówię: przecież zawsze może się przydać. Znów postawiłam na fiolet (to chyba jakieś zboczenie). Kredeczka jest miękka i na pewno będzie mi służyć :) Kolor 005 Starry Plum.

Kredka Manhattan


Koniec fioletu ! Teraz padło na miętę i to jaką ! Z drobinkami, coś niesamowitego ! Nie wiedziałam, że takie kredki mogą mieć drobinki. Bardzo podoba mi się ta kredka i jej kolor Electric Green 78D, ten odcień kojarzy mi się z latem, ciepłem i świeżością ! Cena: 1.99 PLN


To tyle z moich zakupów. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was bo produktów trochę było. Strasznie jestem zadowolona z zakupów. Serdecznie polecam Wa stronę kosmetykizameryki.pl. Znajdziecie tam masę markowych kosmetyków tańszych nawet o 90%. Jak dla mnie Rossmann nie musiałby już istnieć. Za kolorówką będę się zaopatrywać tylko na tego typu stronach. Od jutra będę wszysto testować, także czekajcie na recenzje. Jeszcze na koniec pokażę Wam moje cudo, które wyhaczyła w second handzie sobie i mnie moja najukochańsza przyjaciółka, której bardzo dziękuję ! Najśliczniejsze etui na tablet ♥ Za jedyne 10 PLN !Do kolejnego wpisu ! ♥


wtorek, 8 lipca 2014

Jestemanett na L4

Hej słonka ! Dziś niestety nie uraczę Was kolejną opowieścią o moich włosach, twarzy czy kosmetykach. Po pierwsze mam różyczkę, miał być wczoraj outfit ale ogarnęły mnie czerwone kropeczki i nie mogłam pokazać się w takim stanie. Dziś kochane zamówiłam ogromną paczkę na kosmetykizameryki.pl. Produktów jest masa: upragniony pędzel z Real Techniques, masa cieni, mini produkty a nawet szczotka Tangle Teezer. Także na koniec tygodnia czekajcie na duuuży haul, później tylko będą recenzje moich zdobyczy. Jeszcze przed wyjazdem 19 lipca chcę zrobić organizację toaletki, a jak już będę na walizkach to post o pakowaniu ! :) Bardzo Was przepraszam, że tyle czasu nie ma nic sensownego, ale nie mam ku temu warunków. Nawet nie mam nic ciekawego na krótką recenzję. Uzbrójcie się w cierpliwość  a nie pożałujecie. Całuję Was skarby i wypoczywajcie ! ♥


niedziela, 29 czerwca 2014

Pielęgnacja cery

Cześć skarby ! Tak dawno mnie tutaj nie było, że aż wstyd, ale wiązało się z tym mnóstwo rzeczy. Do tego posta zabieram się już od tygodnia i ciągle coś się nie udaje. Mam nadzieję, że dziś wszystko się uda i post wreszcie zobaczy światło dzienne. Wreszcie zaczęły się moje upragnione wakacje na które czekałam z mega utęsknieniem (chyba jak każdy) mam za sobą pracowite 10 miesięcy w nowej szkole i jestem z siebie bardzo zadowolona i dumna. Sądzę, że należą mi się porządne wakacje. Te 2 miesiące planuję dobrze wykorzystać. Chcę pisać dużo na blogu, za 2 tygodnie wyjeżdżam z przyjaciółką do Szwajcarii gdzie spędzimy najlepszy tydzień w życiu (oby), trzeba poimprezować. Może troszkę popracuję, aby mieć budżet na wyposażenie jesiennej garderoby, zbliża się moja osiemnastka, a chcę żeby impreza była naprawdę niezapomniana to nie mogę liczyć tylko na wsparcie moich biednych rodziców :D Wakacje zaczęłam baaaaardzo ciekawie i trzymam kciuki, aby całe takie były. Kończę to zbędne mówienie i zabieram się za opowiadanie sagi o mojej cerze. Będą tutaj recenzję kilku produktów także myślę, że post nie będzie dla was nudny :)

Od początku... 

Moja cera należy raczej do tej mało problematycznej. Dawniej miewałam mały trądzik, ale teraz raczej nie borykam się z tym problemem. Jedynym zmartwieniem są podskórne pryszcze, ale one występują bardzo rzadko. Ja na ogół mam cerę mieszaną, idącą w kierunku tłustej. Jedyną wadą jaką widzę w mojej twarzy to wieczne fioletowe worki pod oczami, które miałam chyba od zawsze. 


Do całkowitego oczyszczenia mojej twarzy używam peelingu z bebeauty, który jest moim fenomenem. Nie zamieniłabym go na żaden inny, gdyż jest stworzony dla mojej cery. Nie przesusza jej, ładnie usuwa makijaż, nie uczula i nie powoduje wysypu trądziku jak w przypadku under20. Ma bardzo leciutki i świeży zapach. Jak każdy peeling w swojej konsystencji posiada granulki. Cera po umyciu jest czysta, świeża i nawilżona. Ja używam go 2 razy dziennie w bardzo niedużych ilościach. Produkt bardzo wydajny. 


Do oczyszczenia i orzeźwienia twarzy np. podczas upalnego dnia używam Biodermy. Ten produkt stosuję jako płyn micelarny i tonik. Bardzo lubię go używać przed wykonaniem makijażu, gdyż orzeźwia cerę i nie wysusza jej. Wielki plus za zapach i wydajność !


Moje mleczko do demakijażu to Make-up Remover z all about Beauty, który kupiłam za grosze w Tesco. Jak dla mnie to mleczko spełnia wszystkie moje wymagania. Jest wrażliwy dla oczu, nie podrażnia, skóra nie jest zaczerwieniona po demakijażu, a co najważniejsze bardzo dokładnie usuwa makijaż oczu i twarzy.

Na co dzień  dla nawilżenia cery używam krem nawilżający Nivea aqua effect, który podobno ma właściwości matujące, które są lekko odczuwalne. Według mnie bardzo dobrze nawilża i koi skórę. Cera przez cały dzień jest nawilżona i nie ma tendencji do przetłuszczania. Krem ma bardzo ładny, delikatny zapach i jest bardzo tani. 


Tak jak wspominałam trądzik rzadko mnie odwiedza, a jeśli już się pojawia w pogotowiu zawsze mam serum z Siarkowej Mocy, który nakładam bezpośrednio na naszego szkodnika a po 10 minutach zmywam obficie wodą. Po 3 krotnym użyciu pryszcz znika i nie pozostaje po nim  nawet blizna.


Jeśli moje oczy są naprawdę zmęczone i mocno opuchnięte po mało przespanej nocy używam kremu pod oczy z Clarena, który po 10 minutach zwalcza obrzęk. Dla poprawy samopoczucia i nawilżenia skóry stosuję maseczkę Rival de Loop o zapachu truskawki i wanilli.

To tyle Kochane na dziś. Myślę, że post Wam się podobał i coś Wam podpowiedziałam na temat kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Ja tymczasem żegnam się, lecę napić się mojej ukochanej mrożonej kawy i delektować się wakacjami. Do kolejnego wpisu ! ♥


poniedziałek, 16 czerwca 2014

All white

Witajcie ! Obiecałam outfit w tym tygodniu to jest i to nawet na początku tygodnia. Dziś postanowiłam skompletować outfit typu all white, czyli wszystko białe (no prawie wszystko). Białe cygaretki połączyłam z białą koszulą, a żeby nie było nudno dodałam do tego beżowe dodatki (balerinki, chustkę i kopertówkę). Outfit okazał się elegancki a także bardzo wygodny Czułam się w nim bardzo dobrze i stylowo.



Koszula - Sinsay
Cygaretki - H&M
Okulary - Sinsay 
Balerinki - H&M
Kopertówka - No name 
Chustka w kratkę Burberry - No name
Zegarek - Allegro
Bransoletka - Lilou

Myślę, że outfit Wam się spodobał tak samo jak mi. Powiem tyle, że byłam dziś na koloryzacji włosów i szczerze to jestem załamana i nie wiem co zrobię z moimi CZARNYMI włosami. Mam nadzieję, że kolor jakoś się wypłucze, bo inaczej popadnę w depresję :( Jutro jadę do Krakowa w sumie nie mam w planie nic do kupienia oprócz korektora pod oczy z Nyxa i szczerze mam nadzieję, że wrócę tylko z nim bo nie mam ochoty wydawać pieniędzy na kolejne nieprzydatne rzeczy :)  To tyle na dziś. Do kolejnego wpisu ♥